O autorze
Grupa przyjaciół, którzy obrali sobie za cel poprawę warunków życia dzieci z ubogich i wielodzietnych rodzin. Z pozyskanych środków, przy współpracy zaprzyjaźnionych osób i firm, kolorujemy pokoje dzieciaków - ten mały skrawek ich świata. Najbardziej potrzebującym dzieciom dajemy miejsce do nauki przy oświetlonym biurku, możliwość spania we własnym łóżku i w czystej pościeli.
Pracujemy nad odzyskaniem zatraconej przez trudną sytuację życiową wiary w siebie i marzeń. Wszyscy członkowie i przyjaciele Stowarzyszenia działają non profit.

Nie chcemy zmieniać świata, tylko sprawić, by DZIECKO zobaczyło ten świat w lepszych barwach.

PRZEZROCZYŚCI

PIXABAY
UCZULAJMY SIĘ WZAJEMNIE NA BIEDĘ. Uczmy NASZE DZIECI, aby widziały nieszczęście spadające na kolegów z klasy. Słuchajmy opowieści przyniesionych ze szkoły. Niech dzieci będą świadome, że kanapkę można komuś oddać tak po prostu, z dobrego serca, a kredkami jakoś się podzielić. Nie mówmy o biednych z przekąsem i obrzydzeniem. Wpajajmy dzieciom szacunek do człowieka, jako podstawową wartość ludzką.

Dobroczynność może przybierać różne formy i niekoniecznie musi wiązać się jedynie ze znaczącymi nakładami finansowymi. Można pomagać zwyczajnie, codziennie, doraźnie podając pomocną dłoń potrzebującym, którzy nas otaczają, sami decydując o zakresie tego wsparcia.



Bieda w Polsce ma szeroki zasięg, ale o tym szczegółowo przeczytacie w raporcie GUS z 2013 roku „Ubóstwo w Polsce w świetle badań GUS”, który twardymi faktami kole w oczy. Raport wydany w Warszawie w 2013 r. pokazuje przytłaczającą skalę zjawiska.Pełny tekst tutaj Odsetek osób w gospodarstwach domowych o wydatkach poniżej granicy ubóstwa skrajnego wzrósł o 1 p. proc. w stosunku do roku 2010 i wyniósł 6,8%. Na takim samym poziomie kształtowała się stopa ubóstwa skrajnego w 2012 r. (str.8).

Dla przeciętnego Kowalskiego oznacza to, że w jego bezpośrednim sąsiedztwie mieszkają osoby znajdujące się poniżej granicy ubóstwa, czyli zna przynajmniej jedną taką rodzinę.

NAUCZMY SIĘ DOSTRZEGAĆ
Biedę ciężko jest zauważyć, nie tylko dlatego, że nie chcemy jej widzieć. Trudno ją dostrzec również ze względu na fakt, że jest skrzętnie ukrywana przed taksującymi spojrzeniami innych. Ci w gorszej sytuacji, obawiając się krytyki i ostracyzmu społecznego, dokładają wszelkich starań, aby jak najdłużej i jak najgłębiej ją ukryć.

A my? Dlaczego jej nie widzimy? Może boimy się, że jak już raz komuś pomożemy, ciągle będzie wyciągał do nas rękę i uwiążemy się finansowo na lata, ze szkodą dla własnej rodziny? Może niepewni własnej stabilności emocjonalnej boimy się powstania nierozerwalnej i obciążającej psychicznie więzi?

Biedy nie da się wykorzeniać bez pomocy zwykłych ludzi, którzy świadomie obserwują otaczający ich świat. Takich jak my - TY, który właśnie to czytasz. Ja, która to właśnie piszę. Możemy oboje obarczać winą nieudolność państwa i jego organizacji, organy nie wykonujące swej pracy, opieszałych i leniwych urzędników. Nieuchronnie, dochodzimy do pytania, czy powyższe zwalnia nas, jako ludzi, z etycznego obowiązku dostrzeżenia tej brudnej, smutnej buzi, tych dziurawych butów przesiąkniętych błotem i braku kanapki w szkolnym plecaku?

UCZULAJMY SIĘ WZAJEMNIE NA BIEDĘ
Uczmy NASZE DZIECI, aby widziały nieszczęście spadające na kolegów z klasy. Słuchajmy opowieści przyniesionych ze szkoły. Niech dzieci będą świadome, że kanapkę można komuś oddać tak po prostu, z dobrego serca, a kredkami jakoś się podzielić. Nie mówmy o biednych z przekąsem i obrzydzeniem. Wpajajmy dzieciom szacunek do człowieka, jako podstawową wartość ludzką. Każdy z nas może się znaleźć pod linią ubóstwa w dowolnym, nieprzewidywalnym momencie życia.

JAK MOŻEMY POMÓC?
Sytuacja 1:
Janek nigdy nie był w Krakowie na rynku. Mieszka 30 km pod Krakowem. Wycieczka kosztuje 12 zł, ale jego rodzice nie maja na nią pieniędzy.

Sytuacja 2: Koleżanka córki z podwórka w zimie nosi dziurawe adidasy. Jej mama zmarła na raka, a ojciec nie wyrabia finansowo i psychicznie.

Zacznijmy od świadomego, pełnego empatii spojrzenia na ludzi żyjących obok nas. Znajdźmy w sobie odwagę na jeden gest. JEDEN. BEZ DŁUGOFALOWYCH ZOBOWIĄZAŃ. BEZ DOKLEJANIA JAKIEJKOLWIEK FILOZOFII. Zauważmy jedno dziecko w potrzebie i ofiarujmy swoją pomoc. Dołóżmy kilka złotych do wycieczki Janka, zróbmy dodatkową kanapkę dla kolegi syna, zapytajmy, czy Karolina z podwórka jednak nie potrzebuje tych butów.

Los tych dzieci jest również w naszych rękach.

Joanna od Aniołów
Trwa ładowanie komentarzy...