O autorze
Grupa przyjaciół, którzy obrali sobie za cel poprawę warunków życia dzieci z ubogich i wielodzietnych rodzin. Z pozyskanych środków, przy współpracy zaprzyjaźnionych osób i firm, kolorujemy pokoje dzieciaków - ten mały skrawek ich świata. Najbardziej potrzebującym dzieciom dajemy miejsce do nauki przy oświetlonym biurku, możliwość spania we własnym łóżku i w czystej pościeli.
Pracujemy nad odzyskaniem zatraconej przez trudną sytuację życiową wiary w siebie i marzeń. Wszyscy członkowie i przyjaciele Stowarzyszenia działają non profit.

Nie chcemy zmieniać świata, tylko sprawić, by DZIECKO zobaczyło ten świat w lepszych barwach.

Nowe buty dla biednych dzieci? Fanaberie, proszę pani, fanaberie!

- Halo, to pani pracuje w tym stowarzyszeniu od biednych dzieci? Mam ubrania po córce, które chcę dalej przekazać, może w jakiejś biednej rodzinie ktoś skorzysta. – Autorytatywny męski głos w słuchawce.
- Tak. Wie pan, generalnie nie zbieramy ubrań, a w ramach pomocy naszym podopiecznym staramy się dawać raczej nowe rzeczy.
- NOWE? Fanaberie, proszę pani, fanaberie!



***

– Naprawdę? Mogę nowe buty? Tylko dla mnie? – Błękitne oczy dziewczynki rozbłysły nieufną radością. Podniosła wzrok i spojrzała na twarz kobiety.
– Tak – odpowiedziała lekko zmieszana. Nie wiedziała jak się zachować. Stały w rozświetlonym choinkowymi lampkami supermarkecie, widząc się po raz pierwszy. Kobieta spoglądała na dziesięcioletnią dziewczynkę - ogromny uśmiech nie schodził jej z twarzy. Skąd ona bierze energię na ten piękny uśmiech, myślała, przecież od niedawna nie ma matki, a ojciec nie dba ani o nią, ani o czwórkę jej rodzeństwa? Blond włosy dziewczynki w lekko rozczochranych warkoczykach spadały na obszerną, znoszoną i decydowanie męską kurtkę narzuconą na cienką bluzkę. Leginsy dziecka też były za krótkie, a szalik bury i brudny, czapki brak.

Ale najgorsze były buty. Na zewnątrz hulała już polska zima, a dziewczynka miała na stopach adidasy. Pewnie po bracie. Kobietę zmroziło. Nie miała styczności z dziećmi żyjącymi w rodzinach, gdzie więzy pomiędzy jej członkami popękały jak pajęcze nici, a każdy musiał radzić sobie sam, bez względu na wiek. Miała to szczęście, że nikomu z jej otoczenia nie brakowało na życie. Zdusiła w sobie narastające wzruszenie i próbując maskować emocje, sztucznie podnieconym, nieswoim głosem zaszczebiotała do dziecka:
- Chodź, kupimy takie buciki, jakie sobie wymarzyłaś, żeby pasowały tylko na ciebie! – Uśmiechała się energicznie. Boże, jak to musi głupio wyglądać, kiedy tak naprawdę wielka gula rośnie mi w gardle, myślała. Czuła się zażenowana myśląc o dziesięciu parach butów swego syna. Każdej odpowiedniej dla różnych dziedzin sportu, jakie uprawiał, łącznie z butami do windsurfingu.
Kiedy wchodziły do sieciówki obuwniczej dziewczynka nieśmiało wzięła kobietę za rękę. Kobieta ścisnęła małą rączkę i z bólem pomyślała, że to, co robi, to żadna pomoc. Temu dziecku trzeba matki, ciepła, bezpieczeństwa, nie nowych butów.

Przez chwilę przechadzały się pomiędzy półkami ozdobionymi choinkami i bombkami, kobieta zachęcała dziewczynkę do samodzielnego wyboru modelu. W końcu wybrała: kozaczki z futerkiem. Zachwycona dziewczynka usiadła na stołku i niecierpliwie próbowała wciągnąć buta na stopę w męskiej skarpecie. Był za mały. Niespodziewanie dziecko straciło cały blask, a oczy nabrzmiały łzami.
-Nie pasuje… - powiedziała drżącym głosikiem wbijając wzrok w podłogę. Niezrozumiałe dla kobiety nieszczęście w głosie dziecka po chwili do niej dotarło. Dziecko - dziesięcioletnie, rezolutne dziecko - nie wiedziało, że w sklepach z butami nie sprzedają pojedynczych par. Nie zdawało sobie sprawy, że o rozmiar można poprosić, a na zapleczu sklepu wznoszą się kartonowe drapacze chmur z setkami pudełek butów na każdą stopę.
Czyżby to jej pierwsze nowe buty? Jej pierwsze zakupy? Myślała zszokowana. Kobieta w przypływie emocji klęka przed dziewczynką, bierze ją za rączkę i ociera łzy ze smutnej twarzy.
- Kochanie, pani ekspedientka zaraz przyniesie twój rozmiar. Nie martw się, mają twoje buciki! Wrócisz do domu właśnie w nich!
- Wie pani, to jest moja pierwsza nowa rzecz w życiu! - Ulga na twarzy dziewczynki szybko przechodzi w nieopisaną radość i rzuca się w objęcia kobiety. Dwie obce sobie osoby tulą się tak, jak gdyby znały się całe życie.

Joanna MC od Aniołów
Trwa ładowanie komentarzy...